Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziecko. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 lipca 2016

Pleśniawki atakują!

Zauważyłaś u swojego maleństwa biały nalot w okolicy języka i podniebienia? Twoje dziecko płacze, nie chce jeść, jest marudne i niespokojne? To mogą być pleśniawki. Przeczytaj koniecznie jak je rozpoznać i im zaradzić.


Pleśniawki mają pochodzenie grzybicze. Przypominają resztki mleka, jednak przy próbie ich starcia pozostawiają krwawiące rany. Mogą przypominać korzuch od mleka, grudki twarogu lub przybierać postać krostek lub plamek. Najczęściej pojawiają się na języku i podniebieniu, rzadziej na dziąsłach, wargach i policzkach. W cięższych przypadkach atakują całą jamę ustną, a nawet gardło.


Skąd się biorą?


Często do zakażenia dochodzi podczas porodu, gdy dziecko zarazi się drożdżakami z kanału rodnego. Przyczyną może być też zakażona pierś mamy. Łatwą drogą transmisji jest również ślina rodziców (w której bardzo często znajdują się grzyby) np. na łyżeczce lub oblizanym smoczku. Często dochodzi do rozwoju grzybicy na etapie wkładania do ust wszystkiego co popadnie (również wycałowanych przez dorosłych rączek dziecka). Drożdżaki - grzyby rodzaju Candida, są naturalnymi bywalcami naszego przewodu pokarmowego, ale gdy jest ich za dużo, a odporność (jak w przypadku niemowląt) jest niska lub obniżona, pojawia się problem.


Pleśniawek nie można lekceważyć. Oprócz tego że są dla dziecka najprawdopodobniej bolesne to utrudniają mu jedzenie i picie, co w łatwy i szybki sposób doprowadzić może do odwodnienia. Dlatego gdy zauważysz niepokojące objawy szybko udaj się pediatry lub stomatologa, który obejrzy dziecko i zaleci właściwe leczenie.



Co zrobić gdy u malca pojawią się pleśniawki?


Na rynku jest dostępnych wiele preparatów na tego typu przypadłość. Aphtin, Dezaftan, Aphtigel, Doentosept A Mini to tylko jedne z nich. Czasami wystarczy zakraplać do buźki wodny roztwór gencjany, w cięższych przypadkach potrzebna jest nystatyna - lek przeciwgrzybiczy na receptę. Leczenie niekiedy jest długotrwałe i kiedy wydaje nam się, że problem jest już zażegnany pleśniawki powracają ze zdwojoną siłą. Ważne jest, aby przy stosowaniu preparatów dostępnych w aptece bez recepty używać ich konsekwentnie przez kilka dni kilka razy na dobę. Najlepiej nałożyć go na jałowy wacik i ścierać nalot powstały w jamie ustnej. Należy to robić dość mocno, aby wręcz pojawiła się krew, wtedy szybciej odniesiemy sukces. Jeśli chorujący maluch karmiony jest naturalnie, mama powinna obserwować swoje piersi, aby szybko zareagować, gdy i tutaj pojawi się grzybica (brodawki są zaczerwienione, skóra jest napięta, łuszczy się, swędzi, łatwo pęka i krwawi).


Skuteczna profilaktyka polega na kilku sprawdzonych punktach:
1. Przy karmieniu piersią należy dbać o ich higienę - często zmieniać wkładki laktacyjne i biustonosz, a także przemywać je wodą.
2. Nie wolno oblizywać smoczków ani łyżeczek, którymi karmi się dziecko.
3. Należy wyparzać smoczki i butelki.
4. Często myć swoje ręce i ręce dziecka.
5. W czasie i po antybiotykoterapii podawać dziecku pre- i probiotyki, by odbudować prawidłową florę bakteryjną.
6. Jeśli kobieta ma grzybicze zapalenie pochwy [powinna się leczyć i dbać o higienę, aby nie zarazić dziecka. Wykluczone są wspólne kąpiele, ręczniki i gąbki.


Pleśniawki a afty.
Afty występują zwykle u starszych dzieci i mają podłoże wirusowe. Najczęściej przyczyną jest uraz powstały przy szczotkowaniu zębów lub przygryzieniu policzka. Ranka robi się biała, a na około pojawia się czerwona otoczka. Afty są bardzo bolesne, niekiedy towarzyszy im powiększenie węzłów chłonnych. Najczęściej ustępują samoistnie, jednak warto przyspieszyć ten proces. Pomocne są preparaty do smarowania oraz płyny do płukania jamy ustnej dostępne w aptece.

wtorek, 26 kwietnia 2016

Mały wielki powrót

Mały, bo to nic takiego, każdego z nas kiedyś to spotka. Wielki, bo dla mnie urósł do rangi wydarzenia roku. Co takiego? Wielkimi krokami zbliża się mój powrót do pracy. Już tylko kilka dni dzieli mnie od pozostawiania Córeczki niemal codziennie na kilka godzin. Targają mną sprzeczne emocje. Z jednej strony cieszę się, że pójdę "do ludzi". Siedzenie w domu przez większość czasu sam na sam z dzieckiem potrafi człowieka ogłupić. Niestety paraliżuje mnie trochę to, że po tak długim czasie przerwy nie będę potrafiła się w tej pracy odnaleźć, że zapomniałam już wszystkiego, czego się nauczyłam. Choć wdrożenie się zajmie mi pewnie tylko kilka dni, to i tak boję się okropnie pierwszego dnia w nowej pracy. Ale najbardziej przeraża mnie to, że nie wiem jak sobie poradzę tyle czasu bez Niuni. Do tej pory kilka razy zostawiałam ją w domu, żeby pozałatwiać swoje sprawy, albo raz czy dwa wyskoczyć ze znajomymi, ale było to na chwilę i nie codziennie, a i tak tęskniłam jak chole*a. Wiem, że Malutka zostaje w dobrych rękach, w końcu opiekować będzie się nią Tatuś, ale jakoś nie ułatwia mi to sprawy. Co innego zostawić od czasu do czasu Maleństwo z dziadkami i chwilę odetchnąć, a co innego zostawiać ją codziennie. Przecież ona jest jeszcze taka malutka. Przez niemal 5 miesięcy byłam z nią non stop, widziałam każde jej postępy, dawałam pierwszą marchewkę i pierwszą kaszkę, pierwszy raz wychodziłam na spacer, widziałam jak pierwszy raz samodzielnie przekręca się na boczek i jak z dnia na dzień coraz lepiej trzyma główkę leżąc na brzuszku. Przeraża mnie myśl, że idąc do pracy ominie mnie coś bardzo ważnego. Teraz, kiedy jest już coraz starsza i zbliża się lato, pierwszych razów będzie coraz więcej. Boję się, że po powrocie z pracy usłyszę, że dzisiaj Mała pierwszy raz kąpała się w baseniku, że pierwszy raz samodzielnie usiadła, że zaczęła raczkować, że postawiła swój pierwszy krok. Chciałabym być przy niej cały czas i choć wiem, że powrót do pracy jest nieunikniony, wolałabym to jeszcze odwlekać. Niestety życie ułożyło dla mnie inny scenariusz. Wiem, że nie wyjeżdżam za granicę, że do pracy będę miała przysłowiowe trzy kroki i będę tam spędzała mniej czasu niż zwyczajowe 8 godzin, lecz i tak nie jest mi lekko. Może gdyby była starsza nie miałabym takiego poczucia, że coś ucieka mi między palcami. Widzę jak szybko rośnie i wiem, że ten czas już nie wróci, że nikt nie odda mi straconych momentów. Wiem, że nie jestem w tym sama, wiele mam wraca do pracy dużo szybciej po porodzie, muszą w niej przebywać znacznie więcej godzin niż ja, a sam dojazd zajmuje im nieraz kilkadziesiąt minut. Jednak nadal nie daje mi to wszystko spać, czuję się złą matką, że zostawiam ją już teraz, choć mogłabym być z nią jeszcze przez kilka miesięcy. Liczę, że moja Córcia będzie na tyle wspaniała i wyrozumiała, że z wszystkimi pierwszymi razami na mnie poczeka. Pierwsza kąpiel odbędzie się zanim mamusia pójdzie do pracy, pierwsze raczkowanie wieczorem, po mamy powrocie, a pierwsze kroki nastąpią w weekend ;-)  

czwartek, 14 kwietnia 2016

W odwiedzinach u maluszka

Moje maleństwo ma już 4 miesiące. Za nami powrót ze szpitala, Boże Narodzenie i Wielkanoc, więc skończył się pierwszy nawał odwiedzin. Z perspektywy czasu wiem, że takie odwiedziny potrafią być stresujące zarówno dla noworodka jak i dla jego rodziców. Bywały dni, że drzwi w naszym domu niemal się nie zamykały, a goście czasami nie potrafili wczuć się w rolę świeżo upieczonych rodziców. Nam było niezręcznie prosić o pewne rzeczy, czasami było przykro przez niektóre komentarze, ale czasami byliśmy pełni wdzięczności dla gości, którzy zachowywali się wręcz wzorowo.


Jeśli Wy planujecie właśnie odwiedziny u maleństwa ten artykuł jest dla Was. A przyszli rodzice powinni go udostępnić np. na facebooku, aby ich znajomi zapoznali się z etykietą odwiedzin u noworodka :-)


1. Zanim przyjdziesz - zadzwoń.

Niezapowiedziane wizyty nie są wskazane. Dom po powrocie maluszka i jego mamy ze szpitala przypomina przeważnie pole bitwy. Wszędzie porozrzucane ubranka, pampersy, kremy, butelki, smoczki i pieluchy to tylko wierzchołek góry lodowej. Do tego dochodzi nieuczesana mama w piżamie, tata z podkrążonymi oczami i dziecko uczepione piersi. Dajcie im chociaż godzinę, aby zdążyli doprowadzić siebie i dom do porządku i nie czuli się skrępowani Twoimi odwiedzinami. Przy okazji nie zapominajcie, że pierwsze dni po porodzie nie są najlepszą porą na odwiedziny. Mama i maluszek są zmęczeni porodem i pobytem w szpitalu, dziecko musi się zaadoptować do nowego otoczenia, świeżo upieczona mama może cierpieć przez ból krocza i być przygnębiona z powodu baby blues. Jeden telefon lub nawet SMS wszystko załatwi, masz pewność, że nie przerwiesz pory karmienia, usypiania czy kąpieli, a rodzice będą na Ciebie czekali.


2. Umyj ręce.

Młodym rodzicom niezręcznie jest prosić gości o umycie rąk po przyjściu, zanim pogłaszczą maleństwo lub wezmą je na ręce. Jednak pamiętam moją gęsią skórkę, kiedy goście wchodząc do domu najpierw głaskali psy, a potem wyciągali ręce do Księżniczki. Pamiętajcie, że takie maleństwo ma niską odporność i każdy, nawet najdrobniejszy "zarazek", może wywołać u niego groźne choroby.


3. Nie całuj!

Ja wiem, że takie maleństwo jest przesłodkie, ma taką śliczną buźkę, malutkie rączki, gładką skórkę i urocze włoski - nic tylko całować. Ale błagam Was - nie róbcie tego, przynajmniej nie w pierwszym okresie życia malucha. Możecie być nosicielami chorób, o których nawet nie wiecie. Przykładowo taka opryszczka, której możecie być nosicielem (nawet, jeśli nie występują objawy) - wywołujący ją wirus może powodować u dziecka opryszczkowe zapalenie jamy ustnej i gardła czy przełyku, które może być zagrożeniem dla życia takiego maleństwa. Przy okazji - dobry gość to taki, który wie, że gdy jest chory lepiej zostać w domu - nawet jeśli to tylko katar.



4. Przynieś ze sobą coś do jedzenia.

Nie, nie chodzi tu o kanapki, które masz zjeść w samotności. Kup po drodze ciasteczka, weź kawałek upieczonego w domu ciasta lub zrób sałatkę. Rodzice przy noworodku mają mnóstwo pracy i mogą nie być przygotowani na Twoją wizytę. Na pewno będzie im miło, jeśli o tym pomyślisz.


5. Prezent.

Oczywiście nie musisz nic ze sobą przynosić. Rodzice i tak dostali największy prezent w postaci maleństwa. Ale jeśli koniecznie chcesz czymś obdarować nowo narodzonego członka rodziny zapytaj rodziców co jest im potrzebne. Zamiast kupić kolejne ubranko, którego maleństwo może nawet nie założy, być może rodzicom kończą się pampersy, nawilżane chusteczki, może dziecko nie ma kocyka, albo ma za mało skarpetek. Jeśli nic nie odpowiedzą - kup wedle własnego uznania, wtedy nie mogą mieć pretensji :-) Pamiętaj również o rodzicach. Będzie im niezmiernie miło, jeśli im również kupisz drobny upominek - dobrą czekoladę, ładnego kwiatka, może to być drobiazg, ale to matka dziecka ukończyła właśnie 40 tygodniowy maraton z brzuchem i jej również należy się odrobina uznania :-)


6. Poczekaj, aż mama sama da Ci potrzymać dziecko.

To ważne, żeby nie wyciągać rąk po malucha, nie próbować wyrwać go z objęć matki, nie wyciągać samodzielnie z łóżeczka. W pierwszych miesiącach życia, a tym bardziej w kilka dni po porodzie, więź między matką a dzieckiem jest wyjątkowo silna. Nie dziw się więc, że matka nie będzie chciała oddać Ci swojej pociechy, bo ona najchętniej nie wypuszczała by jej z rąk. Nawet jeśli ma do Ciebie wielkie zaufanie to najpewniej się czuje, gdy dziecko jest przy niej. Jeśli dostaniesz już maluszka w objęcia potrzymaj go chwilkę i oddaj do rąk rodziców. 


7. Krótka pierwsza wizyta.

Nikt nie będzie miał Ci za złe, jeśli pierwsza wizyta potrwa tylko chwilę. Nawet jeśli wydaje Ci się, że tematów do rozmowy jest jeszcze mnóstwo i Twoje towarzystwo jest młodej mamie wręcz niezbędne nie przedłużaj odwiedzin. Długie wizyty męczą zarówno rodziców, jak i noworodka. Daj rodzinie czas, aby nacieszyli się sobą i odpoczęli. Weź pod uwagę, że mama może czuć się niezręcznie musząc przy Tobie nakarmić dziecko lub walcząc z zamykającymi się powiekami po nieprzespanej nocy. Pamiętaj również, aby podczas odwiedzin zachowywać się cicho i spokojnie. Stojąc nad łóżeczkiem ścisz głos, nie wybuchaj głośnym śmiechem, nie przekrzykuj rodziców. Dla maleństwa takie niepotrzebne hałasy to duży stres - zaoszczędź mu go. 


8. Dobre słowo.

Nawet jeśli rodzice wyglądają koszmarnie, mamie po ciąży przybyło kilka kilogramów i ewidentnie wygląda na zaniedbaną i zmęczoną - nie mów tego, najprawdopodobniej ona doskonale o tym wie, ale nic na to nie poradzi. Powiedz jej za to, że świetnie sobie radzi, że jest super mamą, że jest dzielna i bardzo dobrze opiekuje się maleństwem. Nawet jeśli źle założy pampersa, nie karmi tak jak powinna, tata nosi dziecko w nieodpowiedniej pozycji, a maluch nie jest stosownie ubrany - uwagi zachowaj dla siebie. Młodzi rodzice dopiero uczą się opieki nad dzieckiem, stają na głowie, aby wszystko zrobić jak najlepiej potrafią i na pewno będzie im przykro, jeśli będziesz ich pouczać. Jeśli mają kłopoty i proszą o radę lepiej nie wyskakiwać z tekstem "ja takich problemów nie miałem/am", "moje dzieci nie sprawiały takich kłopotów", "ja sobie z tym świetnie radziłam/em" itp. Lepiej polecić im dobrą książkę, sprawdzoną położną lub delikatnie podsunąć rozwiązanie. 


9. Zaproponuj pomoc.

Nie narzucaj swojej pomocy na siłę, nie naciskaj, lecz raczej delikatnie powiedz, że gdyby mieli problem mogą do Ciebie dzwonić o każdej porze dnia i nocy. Nawet jeśli nie skorzystają, będą czuli się pewniej wiedząc, że mają na kogo liczyć. Zamiast na siłę sprzątać za nich mieszkanie zaproponuj, że weźmiesz malucha na spacer, aby oni mogli uciąć sobie krótką drzemkę, zabierz starsze rodzeństwo na lody, żeby rodzice chwile odsapnęli, zaproponuj, że zrobisz im obiad lub zakupy, aby mogli w tym czasie chwilę odpocząć. Nie obrażaj się jednak, jeśli odmówią. Niektóre mamy za punkt honoru przyjmują sobie, że same dadzą sobie radę z całym domem i nie ma sensu na siłę ich uszczęśliwiać.


Myślę, że z tymi radami wizyta u nowego członka rodziny będzie przyjemnością zarówno dla Ciebie jak i dla rodziców, a po Twoim wyjściu nie pozostanie niesmak - wręcz przeciwnie, będą z radością oczekiwać kolejnych odwiedzin :-)

czwartek, 17 marca 2016

Córeczka tatusia


4 z rzędu prawie nieprzespana noc za mną. Zaczynam się zastanawiać, czy sen jest w ogóle człowiekowi potrzebny? Może do tej pory żyłam w błędnym przekonaniu, że chcąc się porządnie wyspać muszę leniuchować co najmniej do 10? Ale w nocy, kiedy z łzami w oczach z bezsilności kolejny raz wstaję ukołysać małą, nachodzą najlepsze refleksje. Matka stworzona jest po to, by nieustannie żyć w cieniu swojego dziecka ... i jego ojca. Jedynie ciąża jest tym momentem, kiedy to nad kobietą wszyscy robią och i ach. A potem nadchodzi szarość dnia codziennego. Kiedy przychodzi w odwiedziny rodzina i znajomi przechodzą obok mnie jak obok manekina (choć przecież specjalnie zdjęłam dresy, uczesałam się i zrobiłam szybki makijaż), biegną do małej i zaczynają się zachwyty. Jaka ona śliczna (tak, ma dobre geny), jaka uśmiechnięta (jakby mnie ktoś bujał pół nocy też bym była), jak się szybko rozwija (łykałam garść witamin w ciąży, biegałam po lekarzach to i zdrowa jest), jakie ma śliczne ciuszki (ostatni grosz potrafię wydać na jej ubranka) i mój FAWORYT - jaka ona podobna do tatusia! 

I tutaj na moich ustach przyklejony uśmiech, w głowie potężny krzyk "NIEEE!", a serce pęka na tysiąc kawałków. Nie jest podobna i koniec, nawet gdyby była, to nie pozwalam i już. To moja córeczka, moja perełka i moja księżniczka! Od początku ciąży wiedziałam, że to będzie dziewczynka, od zawsze chciałam mieć córkę i to moje oczko w głowie (nawet wtedy, gdy puszczają mi nerwy). Będzie syn, to może być tatusiowy, córeczka jest moja! To ja znosiłam wszelkie niedogodności ciąży, ja w bólach rodziłam, ja płakałam przy jej karmieniu, bo tak mnie bolało. Płakałam razem z nią jak miała kolki, śpię jakbym nie spała, bo i tak czuwam, budzę się przy każdym jej kichnięciu, katuję kręgosłup i ręce nosząc tego małego klopsa, a kiedy jej ojciec, pracując z dala od domu śpi spokojnie do samego rana to ja zarywam noce, bo mała ma akurat gorszy okres. A i tak na końcu usłyszę - "wykapany tatuś". 

Matka ma być przy dziecku i nie dopuścić do tego, by płakało - to mój obowiązek. Nikt nie zwraca uwagi na moje podpuchnięte oczy i zmęczone ręce. Za to piorunujący wzrok, bo mała płacze, a ja nie podnoszę jak tylko piśnie, nie jest mi obcy. Ja jestem ta zła, co to nie rozumie, że to jeszcze dziecko, co złości się, bo mała nie chce przesypiać nocy, co drażni ją, że dziecko usypia tylko kołysane na rękach. Jestem złą matką, bo czasami chcę zadbać również o odrobinę własnej wygody i walczę z jej złymi przyzwyczajeniami. I choćbym na rękach chodziła to i tak wszystkim nie dogodzę. I choćbym była nie wiadomo jak dzielna to nikomu nie zaimponuję, bo takie niedocenione życie matki. Za to tatuś bawi się z córeczką najlepiej na świecie, patrzy na nią z największą miłością, jest najbardziej dumny na świecie, że ma taką śliczną córcię i w ogóle jest naj, bo tak dzielnie i wytrwale pomaga, chociaż sam pracuje z dala od domu. I tak już będzie do końca życia, choćbym sobie włosy z głowy rwała to córeczka tatusia pozostanie córeczką tatusia.




wtorek, 15 marca 2016

Szał zakupów cz. 2

Poprzednio rozpisałam się "troszkę" na temat ubranek. Mimo tego, iż lista z ubrankami wydaje się dość rozległa, to jest to dopiero wierzchołek góry lodowej. Tak naprawdę innych niezbędnych dla maleństwa gadżetów jest zdecydowanie więcej.


HIGIENA:

To, co niezbędne do kąpieli, oprócz wanienki i ręcznika, to również kosmetyki. Wybierajcie takie, które nie zawierają parabenów, PEG-ów, SLS-ów i sztucznych aromatów oraz przeznaczone są typowo dla niemowląt. Proponuję nie zaczynać od razu od kosmetyków z górnej półki, gdyż droższe wcale nie znaczy lepsze. Poza tym, jeśli okaże się, że przyzwyczaicie dziecko do delikatnych, drogich, specjalistycznych produktów nie będziecie mieli już odwrotu, a z czasem potrzeby dziecka mogą zacząć rosnąć i nie będzie już po co sięgać. Zacznijcie od tych powszechnie dostępnych, w przypadku, gdy niestety okaże się, że dziecko ma AZS lub inne potrzeby, możecie kupić coś odpowiednio dostosowanego dla dzieci z określonym typem problemów. Na początek polecam produkty Hipp, Linomag i BabyDream (z Rossmanna), u nas się sprawdziły. To, czy będziecie stosować produkty 2w1, balsam czy oliwkę, mydło czy żel zależy od Waszego uznania.


Do higieny pupy polecam natomiast (przynajmniej na początek) zwykłą wodę i waciki oraz mączkę ziemniaczaną jako zasypkę - tanio, prosto i skutecznie. Chusteczki nawilżane stosujcie w nocy, kiedy nie chce Wam się biegać po ciepłą wodę oraz poza domem. Nie polecam kremów na odparzenia stosowanych prewencyjnie. Zawierają najczęściej tlenek cynku, który mocno przywiera do pupy i chcąc go zmyć musimy trzeć pupę, co jeszcze niepotrzebnie podrażnia delikatną skórę. Sięgajcie po nie, kiedy coś się wydarzy, ale przy stosowaniu wody i mączki nic takiego nie powinno się dziać.


Co oprócz tego?

- spirytus do przemywania pępka (polecam Octenisept)

- sól fizjologiczna do oczków i noska

- gaziki do mycia oczków i buźki

- pieluszki jednorazowe (najlepiej 1 - z wycięciem na pępek)

- pieluszki tetrowe lub flanelowe - 10 sztuk (jeśli Wasze dziecko będzie ulewało przyda się więcej, ale zawsze zdążycie je dokupić)

- miękka szczoteczka do włosków

- gruszka lub aspirator do nosa (polecam NoseFrida)

- nożyczki lub obcinacz do paznokci

- patyczki higieniczne do uszków

- ręczniki kąpielowe (najlepie 2 sztuki)

- proszek do prania i płyn do płukania ubranek niemowlęcych

- przewijak

KARMIENIE:

Niezależnie, czy decydujemy się na karmienie piersią czy mlekiem modyfikowanym musimy zaopatrzyć się w kilka podstawowych rzeczy, gdyż nigdy do końca nie wiemy, czy nasze plany nie ulegną zmianie. - butelka (na początek 120-150 ml) i smoczek 0+, dla mam karmiących piersią na początek wystarczy jedna, mamy chcące karmić mm (mleko modyfikowane) powinny zaopatrzyć się co najmniej w dwie sztuki- podgrzewacz do pokarmu (ułatwi nocne karmienie dzieci "butelkowych" i podgrzanie mleka matki w przypadku jego odciągania laktatorem)- sterylizator do butelek (można zastąpić go garnkiem i wrzącą wodą)- szczotka i płyn do mycia butelek i smoczków- wkładki laktacyjne do biustonosza- biustonosz do karmienia- laktator (zapytajcie rodziny i znajomych, być może ktoś będzie mógł Wam pożyczyć. Pozbędziecie się jednego, sporego wydatku, a może się okazać, że nie będzie on Wam potrzebny, lub będzie bardzo krótko)- smoczki uspokajające - zaoszczędzą sporo czasu mamom, których dzieci będą ciągle domagały się piersi, niezależnie od tego, czy będą głodne czy nie


TRANSPORT:

Niezbędny nam będzie oczywiście wózek. Dzisiejsza różnorodność na rynku pozwala na to, aby każdy znalazł coś odpowiedniego dla siebie. Są zwolennicy i przeciwnicy wózków 2w1 i 3w1, dlatego nie będę się na ten temat wypowiadać. Pewne jest to, że na początek niezbędny będzie głęboki wózek - gondola i fotelik samochodowy. Do tego warto dokupić:- folię przeciwdeszczową do wózka- moskitierę- kocyk lub śpiworek do wózka - w zależności od pory roku


SEN

Niezbędne będzie łóżeczko. To, czy wybierzecie tradycyjne drewniane czy turystyczne zależy od Was. Pojawiły się również na rynku fajne łóżeczka dostawiane do łóżka rodziców, co ułatwi nocne funkcjonowanie. Dziecko jest blisko mamy, przez co dziecko ma poczucie bezpieczeństwa, a mama nie musi do niego co chwila wstawać, jednocześnie śpiąc wygodnie. Wybór należy do Was.Do kompletu należy dokupić materacyk i 2 komplety pościeli + ochraniacz na materac pod prześcieradło. Do szpitala bardzo przydatny jest rożek, jednak z powodzeniem można go zastąpić kocykiem. Przyda się również kocyk - cieńszy do domu, grubszy na wyjścia. Możecie zaopatrzyć się również w śpiworek, z którego nieco starsze dziecko nie rozkopie się tak, jak z pościeli.


DODATKOWE

Lista dodatkowych rzeczy, które ułatwią Wam funkcjonowanie, nie są jednak niezbędne.- podkłady do przewijania- pojemniki/woreczki na pokarm- termometr bezdotykowy do pomiaru temperatury ciała lub wody- elektroniczna niania (sprawdzi się w dużych domach)- monitor oddechu- poduszka do karmienia


poniedziałek, 15 lutego 2016

Szał zakupów - kompletowanie wyprawki cz. 1

Dzisiaj nieco o wyprawce, przed której zakupem stają wszyscy rodzice. Moja córcia jest moim pierwszym dzieckiem, dlatego wszystko musiałam skompletować od podstaw. Przysporzyło mi to wielu pytań i dylematów, których rozwiązań szukałam w Internecie. Jednak nie wszystkie rady okazały się trafione, o czym dowiedziałam się dopiero po porodzie. Mam nadzieję, że moje rady ułatwią trochę przyszłym rodzicom wybory. Jeśli macie swoje spostrzeżenia dzielcie się nimi w komentarzu :-)


Na pierwszy rzut - ubranka.

Przy kompletowaniu wyprawki pewnie większość z Was weźmie listę z internetu lub dostępnych sklepów z artykułami dziecięcymi. Są tam wymienione wszystkie niezbędne rzeczy do kupienia. Niestety nie ma żadnych innych praktycznych wskazówek, chociażby odnośnie tego jak łączyć ubranka oraz czego powinno być więcej/mniej w zależności od pory roku w jakiej urodzi się dziecko.

Jeśli Wasze dziecko nie będzie nad wyraz duże wybierajcie rozmiar 56 cm. Moja Córcia przy porodzie mierzyła 57 cm i przez dobry miesiąc mieściła się jeszcze w rozmiar 56. Nie polecam ubranek mniejszych, dzieciątko musiałoby być wyjątkowo małe, żeby się w nie zmieścić. Rozmiar 62 jest dobrym wyjściem jeśli wiecie, że Wasze dziecko na pewno będzie duże. Moje Maleństwo nosiło je po miesiącu, kiedy ważyło już ponad 4 kg, a rękawki cały czas były za długie. Najlepiej mieć na początek ubranka właśnie w tych dwóch rozmiarach. Nawet jeśli 62 okaże się na początek za duży w ostateczności również taki ubierzecie (lepsze za duże niż za małe), a zobaczycie, jak szybko maleństwo urośnie.


Koszt nowej wyprawki jest duży. Dlatego popytajcie wśród rodziny i znajomych, czy nie mają czegoś na oddanie lub pożyczenie. Malutkie dzieci nie niszczą ubranek, a poza tym rosną tak szybko, że niektóre rzeczy założą zaledwie raz czy dwa. Nie wstydźcie się również przejść po sklepach z odzieżą używaną. Można tam znaleźć rzeczy, które są nowe lub prawie nowe. Ja sporo ubranek zakupiłam właśnie w lumpeksach, co było ogromną ulgą dla mojego portfela. Większość rzeczy była firmowa i dobrej jakości (przeważnie sprowadzane zza granicy), niektóre miały jeszcze metki, a kosztowały ułamek tego co w sklepie. Dziecko tak szybko z tego wyrosło, że pękłoby mi serce, gdyby się okazało, że ubranka, za które zapłaciłam majątek, po kilku razach powędrowały na strych i nie wiadomo czy kiedykolwiek z niego wrócą.


Przy wyborze kolorystyki należy pamiętać, aby nie kupować rzeczy zbyt pstrokatych - ciężko będzie je z czymkolwiek połączyć. Nie wybierajcie też wszystkiego typowo różowego czy niebieskiego. Choć pomyłki przy ocenie płci zdarzają się niezwykle rzadko może się to jednak przytrafić. Poza tym z myślą o kolejnym dziecku warto mieć kilka uniwersalnych rzeczy, które w przyszłości wykorzystamy.


1. Pajacyki - czyli te ubranka z długim rękawem i nogawkami ze stópkami. Dla dzieci rodzących się w okresie od jesieni do wiosny tego w wyprawce powinno znaleźć się najwięcej. Musicie mieć tego więcej niż 5-6 sztuk, które zazwyczaj sugerują wszelkie listy. Ja się przekonałam, że dziecko bardzo szybko i często się brudzi (ulewa, zrobi rzadką, wielką kupkę, przemoczy pampersa), czasami przebierałam córkę 2-3 razy dziennie, więc już po 2 dniach miałabym niedobór ubranek. Poza tym nie sposób ciągle prać, a w pralce też powinno znaleźć się nieco więcej niż kilka sztuk malutkich ubranek. Pajacyki ubiera się na body - gdy jest cieplej na krótki rękaw, a gdy zimniej na długi. Wybierajcie body z dobrej gatunkowo bawełny, będzie Wam je łatwiej ubierać, prać i prasować, a delikatna skóra dziecka nie ulegnie podrażnieniu. Warto mieć również 1-2 pary cieplejszych, polarowych pajacyków, gdy na dworze jest bardzo zimno, lub udajecie się w miejsce, w którym spodziewacie się chłodu.


2. Śpiochy - spodenki zapinane na ramionach, czyli takie jakby ogrodniczki.

U mnie w szufladzie wylądowało kilka sztuk (3-4?). Ubierałam je na body z długim rękawem, gdy było chłodniej dodatkowo na to kaftanik. Bardzo je lubię, gdyż nie sprawiają trudności w ubieraniu. Latem można założyć pod nie body na krótki rękawek.


3. Body z krótkim rękawem.To powinno znaleźć się zarówno w wyprawce letniej jak i zimowej. Latem można ubierać dziecku bez "dodatków", zimą pod pajacyki. Wybierajcie takie, które mają zatrzaski albo zakładki na ramionkach, łatwiej przechodzą przez główkę. Ja posiadałam około 15 sztuk i wcale nie uważam, żeby to było za dużo. Przynajmniej nie musiałam ich prać co 2 dzień.


4. Body na długi rękaw.Równie przydatne jak te na krótki. Ubieram pod pajacyki i śpioszki, a także pod sukienki na krótki rękaw. Na początek miałam ich mniej niż tych na krótki rękaw, teraz, gdy Malutka jest troszkę starsza, a na dworze nie ma już takich mrozów zakładam je nieco częściej w domu pod śpioszki i nie muszę już zakładać nic na wierzch.


5. Kaftaniki lub sweterki.Warto mieć 2 - 3 sztuki. W razie mrozów można ubrać na pajacyka lub body z długim rękawkiem, a także np. na sukienkę. Sprawdzą się również jako narzutka dla dzieci urodzonych latem na body z krótkim rękawem.


6. Półśpiochy - czyli spodenki ze stópkami lub bez.Można je zakładać na body, świetne w okresach przejściowych, kiedy dwie warstwy ciuszków to nieco za dużo, a w razie braku czasu na pranie w komplecie z kaftanikiem doskonale zastąpią pajacyki.


7. Czapeczka.Powinniście zaopatrzyć się w 1 lub 2 sztuki cieńszych czapeczek, które są przydatne do szpitala, w domu po kąpieli oraz na spacery w okresie letnim. Dzieci urodzone w chłodniejsze pory roku powinny mieć 1 -2 sztuki grubszych do wyjścia na dwór.


8. Skarpetki.Dla dzieci zimowych - cieplejsze, dla dzieci letnich - cieńsze. Dzieciom szybko marzną stópki, dlatego można je zakładać niemal do wszystkiego. 


9. Rękawiczki niedrapki.Ja używałam tylko w szpitalu. Dziecko po porodzie może mieć zadziwiająco długie i ostre paznokcie, którymi łatwo może się podrapać. Część pajacyków i  kaftaników ma przy rękawkach specjalne zakładki, które zastąpią rękawiczki.


10. Kombinezon lub ciepła kurteczka i spodnie.Z doświadczenia wolę kombinezon. Kupcie nieco większy, małe dziecko będzie do niego łatwiej włożyć, poza tym starczy na dłużej (co jest szczególnie istotne dla dzieci urodzonych jesienią i wczesną zimą, które ponoszą go dość długo).


11. Zestaw na specjalne okazje.Na początek warto mieć jakiś elegancki ciuszek. Dla dziewczynki jakąś sukienusię, dla chłopca koszulę i ładne spodenki. Przy odwiedzinach rodziny i znajomych będziecie chcieli, żeby Wasze dziecko wyglądało wyjątkowo ślicznie, a być może krótko po porodzie będzie szykowała się jakaś rodzinna uroczystość lub święta. Nie kupujcie jednak za dużo. Ciuszki takie są zazwyczaj mało praktyczne i drogie, a odwiedzający goście i tak na pewno przyniosą Wam coś ładniejszego niż zwykłe śpiochy.


12. Rampersy - śpioszki na krótki rękaw i z krótką nogawką. U mnie nie pojawiły się w ogóle, gdyż moje dziecko urodziło się zimą i kompletnie by się nie sprawdziły. Natomiast są dobrym rozwiązaniem dla dzieci urodzonych latem, kiedy za oknem niebotyczne upały.


W kolejnej części higiena, karmienie, transport i wyposażenie pokoju.